Artyści to ćpuny i alkoholicy

Z kim kojarzą nam się artysci?

Prawdopodobnie większość osób ma teraz przed oczami zapyziałego hipstera z zielonymi włosami, którego inspiracją do pracy są wszelkie substancje zakazane. Bieda i nędza, HIV, wszystkie możliwe wenerki, głosy z zaświatów i tryb życia tzw. ” CARPE DIEM „. Ci drudzy widzą stojącego przy sztaludze człowieka w berecie, który z wielką pasją i zaangażowaniem dziubie coś pędzlem  (równie dobrze mógłby się zrzygać i to samo by powstało). Takie właśnie obrazy kształtują się w głowach ludzi, którzy nigdy nie mieli do czynienia z prawdziwymi artystami, a tylko z osobami, które chcą być za artystów uważane.

Muszę przyznać,że jeszcze rok temu sama miałam takie wyobrażenia dotyczące tego ” innego” świata. Dziś ten świat wydaje mi się być całkiem normalny ( nie, nie zaczęłam ćpać razem z nimi ani robić prac z własnych fekali). Osoby, które spotkałam w tym środowisku są bardzo otwarte, inteligentne i przede wszystkim myślące. Sztuka otworzyła ich umysły i sprawiła, że potrafią zauważać rzeczy, których przeciętni ludzie nie widzą. Wiadomo – są wyjątki, jak wszędzie.

Prawdziwi artyści mają zazwyczaj bardzo dużą wiedzę na przeróżne  tematy. Sam fakt tego, że (prawie) każdy artysta musi sam wyprodukować swoje dzieło (rzeźbę, dźwięk, film, fotografię, obiekt) sprawia, że czynności takie jak stolarka, elektryka czy krawiectwo muszą być opanowane.

Czy taki Kazik, pochłaniający whiskey litrami (jak prawdziwy rockman) i grający na rozstrojonej gitarze bez czterech strun jest artystą? Tak, jest. Ale dlaczego przez pryzmat Kazika mamy utarty taki obraz dzisiejszego artysty? Prawdopodobnie dlatego, że żyjemy w czasach, gdzie co drugi chce być Kurtem Cobainem, a co trzeci uważa, że najlepsza wena jest po jazzie. No tak, ale przecież nie tyczy się to tylko sfery muzycznej, ale rownież  artystów wizualnych. Im wiecej modyfikacji ciała, „alternatywnych ciuchów” i toneru na włosach tym lepiej!  Jakby się mogło wydawać jakoś nikogo takiego w Akademii nie spotkałam 🙂

To nie wygląd ani zażywane specyfiki sprawiają, że można nazwać kogoś artystą. Liczy się twórczość i nietuzinkowość. Przyjmowanie pewnych schematycznych zachowań i atrybutów rodzi tylko pewne pytania odnośnie autentyczności. Kopiowanie po raz setny Marylin Monroe Andyego Warhola nie czyni z nikogo artysty 😉

Piszcie w komentarzach czy mieliście do czynienia z „artystami” i jaki jest Wasz obraz współczesnego artysty. Jestem ciekawa 😀

Reklamy

One thought on “Artyści to ćpuny i alkoholicy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s