Drogi kliencie restauracji, cz.2

Do napisania tego posta zainspirowało mnie zachowanie naszej polskiej cebuli.

Drogi kliencie restauracji,

Ja na prawdę wiem, że przychodzisz do knajpy, aby zjeść dobrze i tanio. Ale restauracja to nie bar mleczny i nie znajdziesz tu nic za 5 zł. Wiem również, że bardzo lubisz wszelkie promocje, które pomogą Ci zmniejszyć koszty jedzenia do minimum. Nic w tym złego jeżeli umiesz z tego odpowiednio korzystać.

W restauracji, w której pracuję codziennie proponowane są trzy różne dania, których cena potrafi być obniżona nawet o 50%. Uprzedzając wszelkie watpliwości dodam, że nie są to produkty typu ” nie schodzą”, a normalne świeżo przygotowywane dania. Jest to na prawdę fajna sprawa i wielu ludzi z tego korzysta. Niestety większość z Was klientów uważa, że jak już przyszli do restauracji i wydali to 16zł na pizze z promocji, to kelnerka będzie całować Was za to po piętach. Niestety źle Wam się wydaje. Biorąc wszystkie potrawy, które są danego dnia w promocji pokazujecie tylko swoją cebulową mentalność. I nie chodzi mi tu o to, że akurat wszystkie propozycje Wam podpasowały (bo tak też się może zdarzyć). Mam na myśli sytuacje, w których  ewidentnie promocyjna pizza jest za ostra, a Ty bierzesz ją dla swojego dziecka tylko dlatego, że zapłacisz mniej. Ja uprzedzam oczywiście każdego klienta, że te składniki przepalają podniebienie, ale skoro tak bardzo chcecie sprawdzić, to ja nie mogę Wam zabronić. Niestety typowy polski cebulaczek wpada na świetny pomysł, że przecież on sobie te papryczki zdejmie z pizzy i po problemie. Każdy bardziej myślący człowiek wie, że to nie jest rozwiązanie. Potem muszę wysłuchiwać pretensji, że „podałam za ostrą pizze” i biedny Brajanek teraz cierpi.

Dziwie Wam się ludzie, serio… Jak ja ide do restauracji to zamawiam to co lubię i wiem, że zjem ze smakiem. Po co się męczyć z czymś czego wiesz, że nie dasz rady zjeść, ale bierzesz bo jest W PROMOCJI.

ZAMÓW TO CO LUBISZ, A NIE TO CO JEST TANIE.

W przypadku naszej polskiej mentalności PROMOCJA to słowo święte. Większość klientów nie pyta się nawet co jest danego dnia w promocji, tylko bierze w ciemno.

Wolisz zjeść danie ze składnikami, których nie lubisz i zapłacić za nie 10 zł, czy dołożysz drugie tyle i zjesz swoją ulubioną pizzę? Nie wspomnę już o napiwkach dla kelnerów, których łapacze promocji nie raczą zostawić. Oszczędność przede wszystkim!

Czasami mam wrażenie, że gdyby każde danie w menu podpisać słowem PROMOCJA, to przed lokalem stałaby kilometrowa kolejka.

Wiem, że bieda w kraju, trzeba pobierać 500+ bo nie chce się pracować, ale te 10 zł wiecej za pizze możesz dać. Dzięki temu ja nie będę musiała wysłuchiwać Twojego biadolenia, a Ty wyjdziesz najedzony i zadowolony.

Post nie dotyczy oczywiście wszystkich klientów. Są też ludzie z klasą, którzy potrafią zachować się w restauracji i wiedzą „o co w tym wszystkim chodzi”. Mam nadzieję, że ludzie myślący zrozumieją mój wpis i poprą sposób myślenia. Osoby pracujące w gastronomii zapewne doskonale to znają. Cebula będzie hejtować, to wiem.

Zachęcam do przeczytania pierwszej części „Drogi kliencie restauracji” .                 Odnośnik : Drogi kliencie restauracji

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s